柔の道
Czego nauczyłem się o przetrwaniu w bocznym trzymaniu
Boczne trzymanie to miejsce, w którym spędziłem większość mojego krótkiego życia w jiu-jitsu, więc mogę o nim opowiadać tak, jak mieszkaniec opowiada o swojej dzielnicy. Ktoś cięższy od ciebie kładzie się w poprzek twojej klatki pod kątem prostym; słowniczek nazywa to „ciężko" i słowniczek jest uprzejmy.
To, co następuje, nie jest tutorialem. Ucieczek uczy się na macie, od trenera, przeciwko prawdziwemu ciężarowi. To są lekcje, które zmieniły to, jak ta pozycja się czuje — a to, jak się okazuje, jest większością tej bitwy.
Lekcja pierwsza: da się to przeżyć, w nieskończoność
Przez pierwsze tygodnie traktowałem dół bocznego trzymania jak pożar: wyjść natychmiast, za każdą cenę. Ceną było wszystko. Spalałem rundę energii w dwadzieścia sekund, oddawałem ręce w przepychance i poddawała mnie moja własna próba ucieczki.
Potem brązowy pas przesiedział na mnie całą rundę i pomiędzy moimi szamotaninami powiedział najużyteczniejsze zdanie, jakie dotąd słyszałem w tym sporcie: jeszcze nic złego się nie dzieje. Przyciśnięty to nie przegrany. Przyciśnięty to zaparkowany. Z bocznego trzymania wychodzą ci, których stać na to, żeby za trzydzieści sekund wciąż tam być.
Lekcja druga: kolejność ma znaczenie
Każdy trener, którego pytałem, uczy tej samej sekwencji, i to ta sekwencja jest sednem. Najpierw bezpieczeństwo: broda w dół, łokcie do środka, dłonie tam, gdzie chronią kark. Potem struktura: rama, kość przeciw jego ciężarowi, żeby trzymały go twoje ręce, a nie twoje płuca. Oddech trzeci, bo teraz masz czas. Ruch na końcu, i tylko wtedy, gdy otwiera się coś prawdziwego.
Ja miałem tę kolejność dokładnie odwrotnie. Najpierw się ruszałem, nie oddychałem nigdy i dziwiłem się, czemu sufit wiruje. Odwrócenie kolejności zrobiło dla mojej obrony więcej niż jakakolwiek konkretna ucieczka do tej pory.
Lekcja trzecia: jego ciężar to decyzja
Zaszokowało mnie, że dobrzy czują się trzy razy ciężsi niż silni. Ciężar w jiu-jitsu się kładzie, a nie posiada: rozluźniony wyższy pas przelewa swoją masę dokładnie tam, gdzie nie ma twoich ram. Co znaczy, że zgniatanie, które czujesz, to informacja o jego umiejętnościach, nie o twojej nieadekwatności. Ten sam brązowy pas waży prawie nic, kiedy tak postanowi.
To przeformułowanie uratowało mi morale. Być rozpłaszczonym przez rzemiosło to lekcja. Być rozpłaszczonym to po prostu wtorek.
Co z tym właściwie zrobić
Poproś trenera, żeby pokazał ci postawę przetrwania i pierwszą ucieczkę, a potem i tak spodziewaj się miesięcy parkowania pod ludźmi. Pozycja przestaje czuć się jak tonięcie na długo przedtem, zanim nauczysz się ją opuszczać, i to właśnie — zapewnia mnie brązowy pas — jest prawdziwy kamień milowy.
Klep, jeśli cokolwiek boli, zwłaszcza kark. Parkowanie jest darmowe; duma nie.
To dziennik początkującego, nie instruktaż. Nic tutaj nie jest poradą treningową, zdrowotną ani medyczną. Ucz się od wykwalifikowanego trenera i klep wcześnie. Zastrzeżenia